Odbudowa zęba po leczeniu kanałowym
Wypełnienie, nakład czy korona. Wybór nie zależy od budżetu, tylko od tego, ile własnego zęba zostało.

Dlaczego to nie jest formalność
Ząb po leczeniu kanałowym traci zaopatrzenie od środka i staje się bardziej kruchy. Do tego, żeby dostać się do kanałów, trzeba było otworzyć komorę, czyli usunąć część sklepienia, które trzymało ząb w całości.
Efekt jest taki, że ściany pracują osobno i przy mocniejszym gryzieniu potrafią pęknąć wzdłuż. Pęknięcie sięgające poniżej dziąsła zwykle kończy się usunięciem zęba, choć samo leczenie kanałowe było zrobione porządnie.
Wypełnienie
Wystarcza wtedy, gdy ubytek jest niewielki, a ząb zachował obie ściany boczne. Najczęściej przy siekaczach i kłach, które pracują inaczej niż zęby boczne.
Przy trzonowcu z rozległym ubytkiem samo wypełnienie nie utrzyma ścian razem, choć wygląda porządnie i kosztuje najmniej.
Nakład
Nakład, czyli onlay, obejmuje powierzchnię żującą i spina guzki od góry, ale nie oszlifowuje zęba dookoła jak korona.
To rozwiązanie pośrednie: chroni przed pęknięciem, a zostawia więcej własnych tkanek. Sprawdza się przy zębach bocznych, które mają jeszcze solidne ściany.
Korona
Obejmuje ząb dookoła i przejmuje na siebie siły żucia. Konieczna wtedy, gdy zostało niewiele własnego zęba albo gdy ściany są już podminowane.
Kiedy brakuje podparcia dla korony, najpierw osadza się w kanale wkład koronowo-korzeniowy. To nie jest sposób na wzmocnienie korzenia, tylko fundament dla tego, co stanie na wierzchu.
Przez czas potrzebny na wykonanie pracy docelowej ząb chodzi w koronie tymczasowej. U nas kosztuje ona od 250 zł w wersji z materiału Protemp i od 690 zł w wersji PMMA.
Ile można zwlekać
Tymczasowe wypełnienie nie jest szczelne w dłuższym czasie. Po kilku tygodniach bakterie wracają do kanałów i całe leczenie trzeba powtarzać, tyle że w gorszych warunkach.
Dlatego o odbudowie rozmawiamy już na konsultacji, zanim zaczniemy leczenie. Tak, żeby pacjent znał koszt całości, a nie tylko pierwszego etapu.